Ella La Rabia w Polsce! Wściekłość i malownicze kanaryjskie pejzaże
Klub Muzyczny CSK, Lublin, 25 stycznia 2025
Nieskromnie przyznam, że do koncertu dołożyłam swoją cegiełkę. W podsumowaniu 2022 » ich Canción de Cuna Oceánica » wybrałam na płytę roku. Moją fascynacją zaraziłam Marcina Puszkę z Polskiego Radia Lublin (audycja Kołowrót we wtorki o 19:00), który nie dość, że sam umieścił ten album w swoim rankingu (bodaj na miejscu 4.), to jeszcze – przy pierwszej możliwej okazji – sprowadził zespół do Polski. Dzięki, Marcin!
Zanim jednak koncert doszedł do skutku, nie obyło się bez przygód. Pierwotnie planowany na październik występ musiał zostać przełożony, ale na szczęście udało się znaleźć nową datę. Gdy chłopaki w końcu wylądowali na polskiej ziemi – na 24 godziny przed koncertem – okazało się, że owszem, oni przylecieli... ale ich gitary zostały w Madrycie! Trzeba było odebrać je z lotniska w Warszawie następnego dnia, a wszystko kosztowało sporo stresu i wymagało niezłego kombinowania ze strony organizatorów i muzyków.
Mimo licznych przygód koncert nie tylko się odbył, ale też kapela dała prawdziwego czadu! Choć po części wiedziałam czego się spodziewać (naczytałam się o ich ogromnej koncertowej energii, a Muzzaica miała już nawet specjalnego wysłannika na ich koncercie w Barcelonie, z którego fotorelację możesz zobaczyć tutaj »), a jednak wszystko przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Ogień na scenie
Kapela weszła na scenę około 22. Występ może nie należał do najdłuższych – trwał około godziny (przy czym warto pamiętać, że zespół ma na koncie dopiero dwie płyty) – ale za to był niesamowicie intensywny. Edu (wokal), Javi (gitara), Óscar (bas) i Pablo (perkusja) zagrali większość swoich najlepszych kawałków (zabrakło mi może dwóch lub trzech). Podobnie jak na albumach znalazło się miejsce zarówno dla żywiołowego hardcore'u, jak i zachwycających melodii nawiązujących do kanaryjskiego folkloru.
W setliście dominowały kawałki z rewelacyjnej drugiej płyty, ale nie zabrakło też hitów z równie świetnego debiutu, takich jak „La Huella”, „Magma” i przede wszystkim zjawiskowa, magiczna „Elba” – bez odrobiny przesady jedna z najlepszych piosenek hiszpańskiego rocka.
Zaletą koncertów w mniejszych klubach jest bliskość zespołów. Tutaj barierki szybko poszły na bok, a Edu raz po raz schodził ze sceny wprost do publiki. W przerwach zagadywał po angielsku, a i publiczność nie pozostawała kapeli dłużna. Chłopaki zdawali się dobrze bawić i zachęcali do tańca i śpiewu także widzów. Na zakończenie koncertu rozpętało się istne szaleństwo: ściana śmierci, pogo, a to wszystko z udziałem samej kapeli.
Mimo niewielkiej promocji koncertu, pod sceną zjawiła się całkiem pokaźna liczba widzów. Z pewnością też nikt, kto przybył tego wieczoru do lublińskiego CSK, tego nie żałował! Publiczność bawiła się świetnie, żywiołowo reagowała, a po koncercie chętnie robiła sobie fotki z członkami kapeli. Na uczestników koncertu czekał też stolik z merchandisingiem, gdzie można było nabyć koszulki, bluzy, płyty i winyle.
Poza koncertem
Po koncercie pogawędziliśmy sobie jeszcze z zespołem w pobliskim pubie. Porozmawialiśmy m.in. o ulubionych hiszpańskich zespołach, w tym tych zaprzyjaźnionych z chłopakami (część jak Catorce, De La Cuna A La Tumba czy Avida Dollars to również moje ulubione kapele); dostałam nawet listę dodatkowych rekomendacji 😃.
Przy okazji dopytałam także o plany na następną płytę, a wokalista zespołu, Edu, zdradził, że jest na etapie komponowania materiału - ma gotowe kilka utworów, ale nie chce niczego przyśpieszać na siłę; płyta wyjdzie, kiedy znajdą się historie, które będzie chciał opowiedzieć.
Dodatkowo przed koncertem Marcin Puszka przeprowadził z zespołem wywiad, który znajdziecie tutaj » Oboje z Marcinem byliśmy pod tak wielkim wrażeniem ELR na żywo, że kto wie, być może to nie był ostatni występ tej kapeli w Polsce. 😉
Setlista:
- Al final del Camino, al Principio (Canción de Cuna Oceánica, 2022)
- Valenta (Canción de Cuna Oceánica, 2022)
- MMXX (Ella La Rabia, 2018)
- Garoé (Ella La Rabia, 2018)
- La Huella (Ella La Rabia, 2018)
- Canción de Cuna Oceánica (Canción de Cuna Oceánica, 2022)
- Yruene (Canción de Cuna Oceánica, 2022)
- Santa Cruz (Canción de Cuna Oceánica, 2022)
- Ella la Rabia (Canción de Cuna Oceánica, 2022)
- Elba (Ella La Rabia, 2018)
- Huesos al Mar, Voces al Viento (Canción de Cuna Oceánica, 2022)
- Cumbrenueva (Canción de Cuna Oceánica, 2022)
- Magma (Ella La Rabia, 2018)
Urywki z koncertu:
Magiczna „Elba”
Galeria zdjęć: Ella La Rabia w CSK Lublin
Linki zewnętrzne: Ella La Rabia
- Posłuchaj na Spotify
- Posłuchaj na Bandcamp
- Instagram @ellalarabia
- Facebook @EllaLaRabiaMusic
- Twitter @ellalarabia
Zobacz też:
- RECENZJE: Ella La Rabia „Canción de Cuna Oceánica” (2022): Romans kanaryjskiego folkloru z post hardcorem
- RECENZJE: Ella La Rabia „Ella La Rabia” (2018). Pobudka z zimowego snu
- KONCERTY: Ella La Rabia: kanaryjski ogień z serca Hiszpanii - relacja z koncertu w Barcelonie
- ARTYKUŁY: Podsumowanie roku 2022 na Muzzaice: najlepsze hiszpańskie płyty rockowe i metalowe
- ARTYKUŁY: Podsumowanie roku 2018: najlepsze płyty na Muzzaice
- RECENZJE: AVIDA DOLLARS „A pesar de todo” (2019)
- RECENZJE: Delobos „Prender” (2021). Magia dźwięków
- RECENZJE: CATORCE „Arcadia” (2019). W mitycznej krainie szczęścia
- NIUSY: Viva Belgrado publikuje album „Bellavista”. Poznaj kapelę z Kordoby
