Bala „Besta” (2024)
Furia, bunt i bezkompromisowy punk-rock
Nie biorą jeńców
Już otwierający album „Equivocarme” nie pozostawia złudzeń – Bala wciąż atakuje frontalnie. W kawałku gościnnie udzielają się: Dani Miller (Surfbort), Laura Villar (Grima) oraz legenda sceny lat 80. Ana Curra (Parálisis Permanente). Całość brzmi jak manifest gniewu, napędzany głośnymi gitarami i charyzmatycznymi wokalami, powtarzającymi tekst: Déjame equivocarme, Déjame caerme y levantarme (Pozwól mi się mylić, pozwól mi upadać i się podnosić). Kolejny na krążku „Inmutable” wprowadza mroczny, stonerowy, a nawet nieco industrialny klimat, z kolei „Verde”, pełen mięsistych grunge’owych riffów, przywołuje ducha Nirvany (np. „Breed”).
„Ouveo” to najbardziej osobisty moment albumu – hołd dla psa Violety, Kurco, wykonany w języku galicyjskim przy współudziale popularnego trio folkowego Tanxugueiras. Ten klimatyczny utwór nie traci charakterystycznej dla Bala intensywności. Efekt jak dla mnie świetny!
Z kolei przychodzi czas na „Prisas” (Pośpiech), pierwszy singiel, jaki dziewczyny wypuściły z tej płyty. To poruszająca refleksja nad życiem we współczesnym świecie, a także sytuacją społeczno-ekonomiczną (Któż by pomyślał, że uniwersytet i to, co nam sprzedawali nie będzie nic warte, i że nawet wynajem mieszkania będzie cholernym przywilejem).
Ana Curra powraca w „3 Veces”, feministycznej odzie o kobiecej solidarności, w której znajdziemy nawiązania do tematu sabatów czarownic oraz mroczniejsze brzmienia. W „No Eres” wyróżniają się stonerowe riffy, w „Nada Más” znajdziemy chwilami bardziej przystępne i melodyjne oblicze ich muzyki, zaś „Fuera” i „Jugar” momentami ocierają się wręcz o metal (doom, sludge...). Płytę kończy kolejna punkowo- grunge’owa bomba czystej energii czyli „Todo Muy Mal” (Wszystko bardzo źle).
Więcej niż muzyka
„Besta” to coś więcej niż album – to manifest. W tekstach Bala uderza w nierówności społeczne, mówi o codziennych frustracjach (choćby absurdalnych cenach podstawowych produktów) i nie boi się mówić wprost o rzeczywistości, która ich otacza. Można odczuć tu też pewną dojrzałość wynikającą z życiowych zmian – Anxela została matką, co wpłynęło na jej perspektywę, ale nie odebrało duetowi gniewu i determinacji.
Nagrania powstały w studiu Ultramarinos Costa Brava pod okiem Santi Garcíi, a jego produkcja wydobywa z duetu maksimum ciężaru i intensywności. Każdy riff, każde uderzenie w bębny jest tu dokładnie wyważone, a jednocześnie brzmi organicznie i surowo.
W szczytowej formie?
„Besta” to album bez zbędnych ozdobników – intensywny, szczery, gniewny i pełen pasji. Dziewczyny konsekwentnie trzymają się zbudowanej już muzycznej tożsamości, jednocześnie eksplorując nowe obszary. To ich najbardziej dojrzały i różnorodny album, który zarówno potwierdza ich pozycję w świecie punk-rocka, jak i pokazuje, że wciąż mają wiele do powiedzenia. Jeśli ktoś jeszcze nie zna kapeli Bala, „Besta” to świetny moment, by nadrobić zaległości.
Ocena: 9/10
Posłuchaj płyty:
Linki zewnętrzne:
- Strona oficjalna somosbala.com
- Facebook @somosbala
- Instagram @somos.bala
- Spotify Somos Bala
- Bandcamp Somos Bala
Zobacz też:
- RECENZJE: Bala „Maleza” (2021)
- NIUSY: Bala: wybuchowe kobitki i ich nowe single „Agitar” i „Hoy No”
- NIUSY: Histeryczny realizm. Druga epka Habitar La Mar „Realismo Histérico” (2018)
- NIUSY: Habitar La Mar debiutuje EPką „La deriva”. Hałas, melodie i brzmienie lat 90.
- NIUSY: Ogień z Kraju Basków. Liher publikuje album „Eta hutsa zen helmuga”
- ARTYKUŁY: Eksplozja fioletowej energii. Relacja z koncertu Mafaldy (foto + wideo). Sala La Mirona, 18.12.2021
