f
Muzzaica - hiszpański rock & metal
Polski  | Español

Bala „Besta” (2024)


Furia, bunt i bezkompromisowy punk-rock

obraz

Trzy lata po premierze entuzjastycznie przyjętego albumu „Maleza” (2021), który przyniósł im rzeszę nowych fanów, kapela Bala powraca z krążkiem, na którym nie tylko pozostaje wierna swojej surowej, pełnej energii muzyce, ale też śmiało poszerza muzyczne horyzonty. Tworzony od 2014 r. przez Ánxelę Baltar (gitara, wokal) i Violetę Mosquerę (perkusja, wokal) galicyjski duet, na swojej czwartej płycie uderza z pełną mocą. Przed Wami pół godziny czystej furii, w której punk, stoner, grunge, a nawet folk splatają się w jedną potężną deklarację buntu.

Nie biorą jeńców

Już otwierający album „Equivocarme” nie pozostawia złudzeń – Bala wciąż atakuje frontalnie. W kawałku gościnnie udzielają się: Dani Miller (Surfbort), Laura Villar (Grima) oraz legenda sceny lat 80. Ana Curra (Parálisis Permanente). Całość brzmi jak manifest gniewu, napędzany głośnymi gitarami i charyzmatycznymi wokalami, powtarzającymi tekst: Déjame equivocarme, Déjame caerme y levantarme (Pozwól mi się mylić, pozwól mi upadać i się podnosić). Kolejny na krążku „Inmutable” wprowadza mroczny, stonerowy, a nawet nieco industrialny klimat, z kolei „Verde”, pełen mięsistych grunge’owych riffów, przywołuje ducha Nirvany (np. „Breed”).

„Ouveo” to najbardziej osobisty moment albumu – hołd dla psa Violety, Kurco, wykonany w języku galicyjskim przy współudziale popularnego trio folkowego Tanxugueiras. Ten klimatyczny utwór nie traci charakterystycznej dla Bala intensywności. Efekt jak dla mnie świetny!

Z kolei przychodzi czas na „Prisas” (Pośpiech), pierwszy singiel, jaki dziewczyny wypuściły z tej płyty. To poruszająca refleksja nad życiem we współczesnym świecie, a także sytuacją społeczno-ekonomiczną (Któż by pomyślał, że uniwersytet i to, co nam sprzedawali nie będzie nic warte, i że nawet wynajem mieszkania będzie cholernym przywilejem).

Ana Curra powraca w „3 Veces”, feministycznej odzie o kobiecej solidarności, w której znajdziemy nawiązania do tematu sabatów czarownic oraz mroczniejsze brzmienia. W „No Eres” wyróżniają się stonerowe riffy, w „Nada Más” znajdziemy chwilami bardziej przystępne i melodyjne oblicze ich muzyki, zaś „Fuera” i „Jugar” momentami ocierają się wręcz o metal (doom, sludge...). Płytę kończy kolejna punkowo- grunge’owa bomba czystej energii czyli „Todo Muy Mal” (Wszystko bardzo źle).

Więcej niż muzyka

„Besta” to coś więcej niż album – to manifest. W tekstach Bala uderza w nierówności społeczne, mówi o codziennych frustracjach (choćby absurdalnych cenach podstawowych produktów) i nie boi się mówić wprost o rzeczywistości, która ich otacza. Można odczuć tu też pewną dojrzałość wynikającą z życiowych zmian – Anxela została matką, co wpłynęło na jej perspektywę, ale nie odebrało duetowi gniewu i determinacji.

Nagrania powstały w studiu Ultramarinos Costa Brava pod okiem Santi Garcíi, a jego produkcja wydobywa z duetu maksimum ciężaru i intensywności. Każdy riff, każde uderzenie w bębny jest tu dokładnie wyważone, a jednocześnie brzmi organicznie i surowo.

W szczytowej formie?

„Besta” to album bez zbędnych ozdobników – intensywny, szczery, gniewny i pełen pasji. Dziewczyny konsekwentnie trzymają się zbudowanej już muzycznej tożsamości, jednocześnie eksplorując nowe obszary. To ich najbardziej dojrzały i różnorodny album, który zarówno potwierdza ich pozycję w świecie punk-rocka, jak i pokazuje, że wciąż mają wiele do powiedzenia. Jeśli ktoś jeszcze nie zna kapeli Bala, „Besta” to świetny moment, by nadrobić zaległości.

Ocena: 9/10

Posłuchaj płyty:

Linki zewnętrzne:

Zobacz też: