f
Muzzaica - hiszpański rock & metal
Polski  | Español

Ezpalak „Gatza” (2024)


Baskijski wulkan energii

Odkąd kilka lat temu odkryłam zespół Ezpalak, od razu trafił do czołówki moich ulubionych kapel – nie tylko baskijskich, ale nawet w ogóle hiszpańskich. Ta niesamowita energia, połączenie tego, co najlepsze z muzyki lat 90. – grunge'u, stonera, post punku – a przy tym świeżość i bezkompromisowość, wciąż mnie urzekają. Co więcej, każdy kolejny album mnie nie zawodził. Przeciwnie, co jeden, to coraz lepszy.

obraz

Co ciekawe Ezpalak nie tylko gra coraz lepiej, ale i coraz ciężej, co wcale nie jest takie częste! Z płyty na płytę ich muzyka stawała się coraz bardziej brudna, wyrazista i intensywna. O ile na drugim albumie „Kolpatu Topatu”, który jako pierwszy przykuł moją uwagę (na tyle, że wyróżniłam go w podsumowaniu 2021 roku), dominowały jeszcze melodie – choć już z wyraźnym punkowo-grunge’owym zacięciem – to na kolejnym krążku „Hortz Aina Hots” (2022) pojawiły się ostre, brudne brzmienia à la wczesna Nirvana i brytyjski post punk.

„Gatza”, czwarty album w ciągu zaledwie pięciu lat, to płyta krótka (tylko dziewięć utworów i niespełna 27 minut), ale niesamowicie treściwa. Ezpalak łączy tu z wyjątkową wprawą brudne, fuzzowe gitary z punkową zadziornością i pełnym napięcia, hałaśliwym brzmieniem. Jednocześnie – mimo ostrzejszych niż kiedykolwiek riffów – zachowany jest idealny balans między melodią i agresją, a każdy z dziewięciu utworów ma swój unikalny charakter.

Album otwiera „Berandu” – kawałek z wyjątkowo przebojowym, zarazem melodyjnym i energetycznym refrenem, który zostaje w głowie na długo. „Nola Ahaztu” zaczyna się spokojnie, by zaskoczyć wybuchowym refrenem. Pulsujący i surowy „Lalalalala” to kolejna perełka – aż chce się poskakać pod sceną!

Punkowa estetyka i duch wczesnej Nirvany wracają w ostrym „Apurrak Jaten”, a dalej słychać je także w „Dena Okey” i „Lo Nago”. Z kolei „Erori” to jeden z najbardziej melodyjnych momentów na płycie. Album trzyma poziom do samego końca – zamykają go gitarowy „Ezin Ase” oraz spokojniejszy tempem, lecz nieco apokaliptyczny w wyrazie „Bidegurutzean”, którego tekst ponoć opowiada o podejmowaniu życiowych decyzji.

Czwarty album Ezpalaka to nie tylko ich najcięższe, ale i – moim zdaniem – najlepsze wydawnictwo. Kapela zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie w gronie moich ulubionych obecnie zespołów z Kraju Basków. To muzyka idealna zarówno na poranny zastrzyk energii, jak i na wieczorne koncertowe szaleństwo. Polecam z całego serca!

Ocena: 9/10 ️ 🔥 💥

Zobacz teledysk „Berandu”:


Zobacz teledysk „Lalalalala”:

Posłuchaj płyty:

Linki zewnętrzne:

Zobacz też: