KAIOSAMA „Una Columna de Humo” (2024)
Magia powraca w nowym wcieleniu
Spojrzenie wstecz
Dla tych z Was, którzy zastanawiają się teraz czym jest Catorce, cofnijmy się o kilka-kilkanaście lat wstecz. Catorce, trio z Sewilli oczarowało mnie już przy okazji swojego debiutu z 2013 r. » swoją malowniczą muzyką, pełną zarówno spokojnych, postrockowych krajobrazów, jak i surowych, posthardcore'owych brzmień. Później przyszła pora na „Agua. Naufragio. Equilibrio.” (2016) » i wreszcie wspaniałą i najdojrzalszą w dorobku „Arcadię” (2019) ». W międzyczasie kapela związała się ze wspaniałym wokalistą o pseudonimie „Kantz”, a owocem tej współpracy był projekt De La Cuna A La Tumba i dwa świetne krążki: „De la Cuna a la Tumba” (2015) » oraz „[algo sin nombre *]” (2017) ».
Ze świetną muzyką długo nie szedł jednak w parze sukces. Przełom przyniosła „Arcadia” - pojawiły się świetne recenzje w mediach i koncerty na największych hiszpańskich festiwalach. I kiedy wydawało się, że zespół wreszcie ma szansę przebić się z undergroundu do szerszego grona słuchaczy, jesienią 2019 nastąpił jego niespodziewany koniec. Dlaczego?
Lata poświęceń bez oczekiwanego rezultatu, a także napięcia związane z godzeniem działalności dwóch zespołów wystawiły muzykom rachunek. Odczuł to zarówno perkusista Luisma, który tuż przed nagraniem płyty „Arcadia” porzucił kapelę i w ogóle muzykę, jak i ponad rok później wokalista i gitarzysta Jaime, który zmagał się z depresją i musiał powiedzieć „stop”. Dopiero po kilku latach byli oni w stanie wrócić do muzyki i pomyśleli o stworzeniu czegoś razem. Tak powstała Kaiosama.
Brakowało jeszcze jednego trybika w machinie. Przy nagrywaniu płyty wspomógł ich zaprzyjaźniony basista Viva Belgrado, Ángel Madueño; nieco później zaś skład uzupełnił już na stałe Fran García.
Zobacz teledysk „Nerv”:
„Una Columna de Humo”
Jak gra Kaiosama? Jeśli słyszeliście kiedyś Catorce lub De La Cuna A La Tumba to wiecie, czego się spodziewać – smakowitej mieszanki post hardcore'u i post rocka.
Nie oznacza to jednak, że obrany kierunek był dla muzyków od początku taki oczywisty. „Podstawy płyty „Arcadia” i kawałki De La Cuna A La Tumba tworzyliśmy we dwóch w sali prób, zanim dołączyli pozostali. To, że wyszło nam w ten sposób, było nieuniknione, choć sami nie byliśmy tego świadomi. Wystarczyło zacząć grać, by od razu wiedzieć, w jakim kierunku chcemy podążać.” – opowiadał Jaime w wywiadzie dla „Rockzone”. Jednocześnie, jak dodał Luisma: „nie chcieliśmy kontynuować tego, co już stworzyliśmy. Chcieliśmy się odnowić i przekazać jasny komunikat: wycofaliśmy się pięć lat temu, ale wróciliśmy z nowym podejściem”. W rezultacie otrzymaliśmy muzykę, która choć w sposób naturalny przypomina wcześniejsze projekty, to podnosi poprzeczkę pod względem technicznym, kompozycyjnym, a nawet intensywności i agresywności w brzmieniu.
Płyta „Una Columna de Humo” zawiera 11 utworów i trwa w sumie 42 minuty. To wystarczający czas, by przekonać się o wciąż ogromnej i niegasnącej kreatywności chłopaków. Każdy utwór to nowa historia, a właściwie wiele historii, choć mocno ze sobą połączonych. Wiele jest tu skomplikowanych kompozycji, pełnych szalonych riffów, zmiennych temp i olbrzymiej rytmicznej dynamiki, niepozbawionych przy tym chwil wytchnienia. Do takich należą choćby otwierający album singlowy „NERV”, „Un Punto Azul Pálido” czy „Una Pira”. Moim faworytem jest tu zwłaszcza kawałek „Vana//Gloria” – ulubiony i zarazem chyba najcięższy z całej płyty – zgadza się w nim wszystko!
Z drugiej strony odnajdziecie mnóstwo zniewalających, słodko-gorzkich melodii, w tym także urokliwy akustyczny kawałek „Cesura”. Mistrzostwo w melodiach osiągają w refrenach „Obake” oraz „Ritual Arcana” – to kolejne dwa utwory, które należą do moich ulubionych.
„La Pira”:
Przeżycia ostatnich lat nie pozostały bez wpływu na warstwę tekstową, która zawiera sporo refleksji egzystencjalnych. „Wyszedłem z pożaru, nie wyobrażasz sobie, co tam widziałem”, „Nie wiem, kim jestem, i boję się Wszechświata, jego kontroli, jego chaosu”, „Skoro boję się śmierci, ale także życia, na co mi to wszystko? Na co mi to wszystko było?” – to tylko niektóre ze znaczących fraz, które zapadają w pamięć. Pojawiają się też nawiązania do popkultury, choćby do „Diuny”, z której zaczerpnięty jest zresztą tytuł krążka (z kolei nazwa zespołu pochodzi z Dragon Balla).
W recenzji ostatniego albumu Catorce napisałam: „Spieszmy się słuchać albumów Catorce, nie wiadomo, kiedy będzie następny”. I rzeczywiście – długo trzeba było czekać na odrodzenie się magii zespołu i stało się to już w jego nowym wcieleniu. „Una Columna de Humo” jest więc dla mnie jednym z najważniejszych muzycznych wydarzeń minionego roku i liczę na ciąg dalszy projektu. Dajcie zespołowi Kaiosama szansę, a z pewnością odwdzięczy się Wam mnóstwem wspaniałych muzycznych przeżyć.
Ocena: 8,5/10 ❤ ❤ ❤
Posłuchaj płyty:
Linki zewnętrzne:
- Instagram @kaiosamaband
- Spotify @Kaiosama
- YouTube @Kaiosamaband
- Bandcamp @kaiosama
Zobacz też:
- RECENZJE: CATORCE „Arcadia” (2019). W mitycznej krainie szczęścia
- NIUSY: Czarodziejscy CATORCE „Agua. Naufragio. Equilibrio.” (27.02.2017)
- ARTYKUŁY: CATORCE „Atlas” (grudzień 2013)
- RECENZJE: Bez nazwy, ale z mnóstwem postrockowej ekspresji. Nowa płyta De La Cuna A La Tumba [algo sin nombre *] (12.04.2017)
- NIUSY: Od kołyski aż po grób. Debiut kapeli De la Cuna a la Tumba (02.10.2015)
