f
Muzzaica - hiszpański rock & metal
Polski  | Español
Autor: Rafal G. / Poloko Data: 05.12.2021 

Punk's Not Dead! Arpaviejas i Milícians w Gironie (relacja + foto)


Sala La Mirona, 26 listopada 2021


Plakat koncertu Arpaviejas i Milícians w Sali La Mirona Piątkowy późnolistopadowy wieczór postanowiłem spędzić na porządnej punkowej imprezie w moim ulubionym klubie La Mirona. I nie zawiodłem się! Zabawa była przednia, a zespoły i publiczność dały z siebie wszystko. Zapraszam na relację z tego wydarzenia.

To była moja kolejna wizyta w klubie La Mirona i znów sala była inaczej dostosowana do koncertu. Tym razem publiczność bawiła się w tzw. Sali Ninyin - główna płyta została po prostu zmniejszona, a zespoły dały koncert na mniejszej scenie. Dzięki takim zabiegom organizatorów, w klubie mogą się odbywać różne wydarzenia, mniejsze i większe koncerty.

Z koncertem zbiegło się wprowadzenie paszportów covidowych w Katalonii. Przy wejściu ochroniarze dokładnie sprawdzali czy wszyscy wchodzący mają certyfikat szczepień. Wszystko działało na tyle sprawnie, że po koncercie spotkałem paru ziomków, których do środka nie wpuszczono właśnie z braku zaświadczenia. Nie przeszkodziło im to w rozkręceniu imprezy na zewnątrz. Twierdzili przy tym, że prawdziwy punk to oni, ale chyba nie wiedzieli co stracili!

Punk na scenie i pod sceną

W tym dniu wystąpiły dwa zespoły. Na początek publiczność rozgrzali chłopaki z Olotu. Milícians został założony wiosną 2016 roku. Grają, jak sami określają, "wściekłego punka". Koncertowo wypadają bardzo fajnie, już wtedy publika bawiła się bardzo dobrze, a prawdziwa jazda czekała ich dopiero za chwilę, gdy na scenie pojawili się chicos z Arpaviejas.

Arpaviejas i Milícians

Arpaviejas to starzy wyjadacze katalońskiej i hiszpańskiej sceny punkowej. Początki zespołu sięgają końca 2000 roku, kiedy to JR Kubensis postanowił swoje myśli przekazać ludziom z gitarą w ręku i za pośrednictwem punk rocka. Jako że mieszkał na obrzeżach Barcelony, w miejscowości El Prat del Llobregat, nie brakowało mu tematów do tworzenia. Po życzliwym przyjęciu swojej pierwszej twórczości założył zespół i tak z małymi przerwami daje on czadu do dziś.

To że kapela była dobrze znana publiczności doskonale było widać podczas koncertu - publika śpiewała z wokalistą wszystkie piosenki. I nie było przebacz, pod sceną odbywało się pogo jak za dawnych czasów przed pandemią. Jak dobrze, że zniknęły krzesełka dla widowni i koncerty w Hiszpanii mogą odbywać się właściwie normalnie. Fani śpiewają wraz z ArpaviejasPublika napierała, ktoś wskoczył na scenę i skoczył w tłum, plastikowe kufle z piwem latały w powietrzu, normalnie punk puro y duro!

Ale to jeszcze nie wszystko. Najlepsze co może się przytrafić fanowi Arpaviejas to wejść na scenę i zaśpiewać wspólnie z wokalistą. Na początku jeden fan, potem fanka, a później to już totalne szaleństwo. Niestety nie trwało to długo, gdyż ochroniarze wkroczyli do akcji. Totalne zamieszanie, ktoś zgubił klucze na scenie, ktoś został oblany piwem, ale co tam! Punk's Not Dead!


Posłuchaj jak grają Mílicians

Dla miłośników Barcelony kawałek o tym mieście

Galeria zdjęć z koncertu

Linki zewnętrzne:


Zobacz też: