f
Muzzaica - hiszpański rock & metal
Polski  | Español

Fausto Taranto „Ruina, amor y navaja” (2026)



Czwarty album mistrzów flamenco-metalu!


Aż trudno uwierzyć, że od premiery poprzedniego krążka Fausto Taranto minęło sześć lat! Trzecia płyta zespołu okazała się wyjątkowo pechowa – jej promocję brutalnie przerwała pandemia. Dziś Grenadyjczycy wracają z czwartym albumem – dojrzalszym, bardziej różnorodnym i potwierdzającym ich silną pozycję na hiszpańskiej scenie metalowej.

Fausto Taranto Ruina Amor y Navaja

„La Reina de las Fatigas” ukazała się w początkach marca 2020 r., dosłownie kilka dni przed lockdownem w Hiszpanii. Odwołanie trasy koncertowej, a następnie rozpad ich wytwórni Rock Estatal Records z pewnością nie były dla zespołu łatwe. Na szczęście muzycy wyszli z tej próby zwycięsko i oto wyczekiwany czwarty album wreszcie ma swoją premierę.

Wydany nakładem wytwórni Demon Records „Ruina, amor y navaja” (2026) zawiera 10 utworów, które potwierdzają pozycję zespołu jako jednego z najciekawszych przedstawicieli andaluzyjskiej fuzji metalu z flamenco. Zespół nie traci esencji charakterystycznego stylu, którego podstawą są ciężkie, gęste riffy, wyraźny rytm flamenco i charakterystyczna ekspresja wokalna Ihmaele de la Torre. Jednocześnie pokazuje, że potrafi wciąż eksplorować nowe muzyczne tereny.

W głąb albumu

Album otwiera „Misa Negra”, stopniowo budujący napięcie długim intrem, w którym pojawiają się flamencowe palmas (rytmiczne klaskanie), szept, krzyki, a nawet płacz dziecka. Dopiero w połowie utworu wchodzą gitary i perkusja w pełnej krasie oraz metalowa dynamika.

Następnie przechodzimy do dwóch mocnych pozycji – ostatnich z czterech singli zwiastujących album. „El color de tu sangre” pokazuje nowe oblicze zespołu: Ihmaele de la Torre pozwala sobie tu na frazowanie ocierające się o rap i ragga, mocnym chropowatym głosem. Pojawia się zawrotne tempo i chwytliwy, melodyjny refren. „Caperucita”, inspirowana motywem baśni o Czerwonym Kapturku, to jeden z najbardziej przebojowych momentów krążka – klimatyczne zwrotki oraz refren, który śmiało mógłby pojawić się w radiowych ramówkach.

Fausto Taranto 2026

Zespół w obecnym składzie: Ihmaele de la Torre (wokal), Quini Valdivia, Mario Gutiérrez (gitary elektryczne), Lolo de la Encarna (gitara flamenco), Miguel Martínez (bas), Jesús Martínez (perkusja).

Emocje i flamenco pojawiają się z jeszcze większą mocą w „Pa Tus Ojos”, z gościnnym udziałem Lorenzo Gonzáleza i poruszającymi zaśpiewami w duchu cante jondo. Po tej chwili oddechu wracamy do mocniejszych i bardziej eksperymentalnych punktów krążka. „Los Cobardes” – singiel wydany w 2023 r. – flirtuje z elektroniką i momentami ociera się o industrial, nie rezygnując przy tym z chwytliwego refrenu i folklorystycznych dodatków.

Do najbardziej emocjonalnych momentów albumu należy także „Peleé”, gdzie gościnnie słyszymy głos Miguela Campello. Na uwagę zasługuje szczególnie długie flamencowe outro, w którym obok gitar na pierwszy plan wysuwają się palmas.

Na koniec warto zwrócić uwagę na „La Flor Maldita” z udziałem wokalisty zespołu Lori Meyers – drugi singiel albumu (2024) i jeden z najbardziej melodyjnych utworów na płycie. Spokojne, powoli rozwijające się „El Asco” stanowi piękne domknięcie całości.

***

Na czwarty album w dorobku Fausto Taranto czekaliśmy bardzo długo, jednak to oczekiwanie zdecydowanie się opłaciło. Zespół nie zatracił swojej esencji, a jednocześnie pozwolił sobie na udane eksperymenty i odważniejsze rozwiązania kompozycyjne, tworząc bardzo udaną całość.

Tym samym Fausto Taranto potwierdza, że należy do grona najciekawszych i najbardziej oryginalnych współczesnych zespołów metalowych w Hiszpanii. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że na kolejny krążek nie przyjdzie nam czekać równie długo!

Nasza ocena: 9/10 ❤

Zobacz teledysk „Caperucita”:

Posłuchaj płyty:

Linki zewnętrzne:

Zobacz też: