f
Muzzaica - hiszpański rock & metal
Polski  | Español

Ripollet Rock Festival 2013


W ubiegły piątek w Ripollet pod Barceloną odbyła się XXI edycja Festiwalu Ripollet Rock Festival. Zagrały zespoły hiszpańskie oraz zagraniczna gwiazda – niemiecki Masterplan. Oto moje wrażenia z tej imprezy.

Plakat festiwalu

Podbarceloński festiwal być może nie jest wydarzeniem na wielką skalę, ale organizowany rokrocznie od 21 lat wyrobił sobie już swoją markę. Choć jest to festiwal darmowy, na przestrzeni lat, obok lokalnych zespołów oraz gwiazd z zagranicy wystąpiły tu najlepsze hiszpańskie grupy metalowe i nie tylko, m.in.: Barón Rojo (1995), Ska-P (1997), Hamlet (199, Tierra Santa (2000), Obús (2001), Saratoga (2004), Lujuria (2012). Ta wszechmiar słuszna inicjatywa ma na celu promocję cięższej muzyki w Hiszpanii, a nie napychanie kiesy organizatora. To, że dochodzi do skutku jest możliwe dzięki zaangażowaniu osób tworzących festiwal, okazjonalnym wsparciu miasta i przede wszystkim niezmiennemu zainteresowaniu publiczności. Co roku festiwal gromadzi kilka tysięcy fanów, którzy wspierają wydarzenie, kupując kubeczki (genialne!), napoje i koszulki.

Tegoroczna edycja festiwalu miała miejsce w parku na obrzeżach miasteczka Ripollet, do którego podróż z Barcelony zajmuje około 20 minut pociągiem. Jak to w Hiszpanii zazwyczaj bywa, rozpoczął się o godzinie 22 (w Polsce o tej porze koncerty zwykle już dogorywają). Tak przynajmniej przypuszczam, ponieważ pobłądziłam gdzieś wśród ulic tej skądinąd całkiem ładnej mieściny. Niewiele mogę więc powiedzieć o występie pierwszego zespołu – w zasadzie tylko tyle, że grają tzw. rock urbano. obrazPochodzący właśnie z Ripollet, El Rey De Espaldas obchodził tej nocy swoje 10-lecie i z tej okazji wprost wypełnił scenę gośćmi. Pod scenę zaś napływało coraz więcej publiki, spragnionej rocka i metalu, która zrezygnowała z zabawy na mającym miejsce po drugiej stronie blokowiska festynie miejskim. Wśród nich – zarówno młodzież, jak i bardziej wiekowi rockmani.

Więcej ludzi pojawiło się już na kolejnym występie – barcelońskiej grupy trash metalowej Aggression, która porwała tłum mocnymi riffami i krzykami po angielsku. Wokalista szybko złapał kontakt z publiką, która bawiła się świetnie i z entuzjazmem przystąpiła do uskuteczniania tzw. wall of death. Widać wszystkie koncerty metalowe świata mają pewne obligatoryjne punkty programu. I choć katalońska publiczność nie umywa się do polskiej, radziła sobie całkiem nieźle.

obraz

Kilkunastominutową przerwę między kolejnymi występami publiczność chętnie spędzała na uzupełnianiu płynów, koniecznym w tą ciepłą noc. I tu ciekawostka. Aby kupić dowolny napój trzeba było najpierw nabyć za 1E pamiątkowy plastikowy kubek! Można go było potem zwrócić i dostać swoją monetę z powrotem, ale nie wydaje mi się żeby ktoś chciał się z własnej woli pozbyć tej oryginalnej pamiątki. Tylko pogratulować pomysłu – organizatorzy byli zadowoleni z dodatkowych wpływów i z tego że nie musieli sprzątać setek plastikowych, jednorazowych kubków walających się po ziemi jak np. na koncertach w Polsce, zaś fani otrzymali tanią i fajną pamiątkę. Kto chciał, nie musiał na tym poprzestać. Wokół terenu festiwalu powstał prawdziwy rockowo-metalowy bazarek, a na nim: koszulki, książki, naszywki, a nawet kolekcjonerskie gitarowe kostki.

Po zakupach można było wrócić pod scenę w oczekiwaniu na występ grupy nieco większego formatu. obrazPochodząca z winiarskiego regionu La Rioja Zenobia to najważniejszy zespół heavy metalowy młodego pokolenia i nie sposób mu odmówić jakości grania. Muzycy promowali swój wydany niedawno trzeci album – „Armagedon”. Mimo początkowych problemów z mikrofonem, brzmienie grupy robiło duże wrażenie, podobnie jak skala głosu wokalisty, który z łatwością skakał po dolnych i górnych dźwiękach, a także zabawiał publiczność zabawami wokalnymi. Myślę, że po tym koncercie każdy, wielbiciel gatunku czy nie, przybliżył się do zrozumienia fenomenu tej grupy.

Gwiazdą festiwalu był niemiecki heavy i power metalowy Masterplan, a na koniec festiwalu, już niemal nad ranem zagrał zespół Rising, złożony m.in. z muzyków Barón Rojo i Saratoga tribute band Rainbow.

To była ciekawie spędzona noc. Ripollet Rock Festival zaskoczył mnie świetną organizacją oraz dawką porządnej ciężkiej muzyki płynącej ze sceny. Myślę, że w Polsce moglibyśmy czerpać z niego przykład, jak należy organizować festiwale. Dlatego wszystkim, którzy pod koniec sierpnia będą w okolicach Barcelony serdecznie polecam przyszłoroczną edycję.

Galeria

Reportaż Metalovisión z festiwalu:

Więcej informacji o zespołach: