Letnie klimaty na katalońskim Empordà Music Festival
30 lipca, La Bisbal d'Empordà
Pierwszym artystą, który pojawił się punktualnie o 18 był Zzoilo, młody artysta z Walencji, któremu przyniosła dużą popularność piosenka “Mon amour”. Mimo wczesnej pory i gorąca, zgromadził już na początku całkiem sporą publikę.
Następnie na scenie zameldowali się muchachos z Barcelony - Lágrimas de Sangre, zespół który ma już ugruntowaną pozycję na scenie hip-hopowej w Hiszpanii. Ich muzyka to mieszanka rapu, hip-hopu, rocka i reggae. Całkiem to fajnie wygląda koncertowo.
Po dobrej zabawie przy muzyce LDS, zakończonej niezłym kotłem pod sceną, przyszła kolej na La Fúmiga. Jest to dość młody zespół cieszący się dużą popularnością. Jak dla mnie muzyka idealna na festyny: dużo tam instrumentów dętych - trąbki, saksofony i puzony. W jednym utworze do chłopaków dołączył Panxo z grupy ZOO, co bardzo ożywiło publiczność.

Festiwal w La Bisbal zdominowali muzycy z regionu Walencji. Na koniec przyszła kolej na największą gwiazdę tamtych terenów, czyli ZOO. Ich styl muzyczny to mieszanka rapu, breakbeatu, rocka, ska i reggaetonu. Kapela, znana również jako Zoo Posse, śpiewa w języku walenckim, przez co jest bardzo popularna w całej Katalonii. Występuje na największych festiwalach, a na gali prestiżowych katalońskich nagród Enderrock 2022 odebrali trzy statuetki. Zostali uznani za najlepszą grupę roku zarówno przez krytyków, jak i publiczność, a trzecią nagrodę zgarnęli za najlepszy album música urbana za swój “Llepolies”.
Mimo statusu gwiazd wieczoru, mnie ZOO troszkę rozczarowali. Zdecydowanie spodziewałem się po tym zespole więcej koncertowo. Najbardziej podobał mi się występ zespołu z Barcelony czyli Lágrimas de Sangre. Ogólnie jednak cały festiwal oceniam jak najbardziej na plus. Dobrze zorganizowany, miał charakter dużego festynu z przyjemną muzyką na letnie wieczory i noce.
