f
Muzzaica - hiszpański rock & metal
Polski  | Español
Autor: J.K. Data: 13.03.2022 

Robe „Mayéutica” (2021)


Nowy album solowy lidera Extremoduro

Album „Mayéutica” to z pewnością jedno z muzycznych wydarzeń roku 2021. Trzeci album solowy Roberta Iniesty, wokalisty słynnych Extremoduro, ukazał się pięć lat po profetyckim „Destrozares: Canciones Para El Final de los Tiempos” (Piosenki na kres czasów) z 2016. Solowa twórczość Robe, słynie z jeszcze większych eksperymentów niż także przecież niesztampowe Extremoduro. Jak było tym razem?

obraz

Nowa płyta Robe tak naprawdę została nagrana już w 2019 roku i odłożona na półkę, by nie interferować w plany macierzystej formacji Robe. Słynne Extremoduro ogłosiło wówczas zakończenie kariery i zapowiedziało pożegnalną trasę koncertową. Seria koncertów, która miała zgromadzić wielotysięczną publikę, z wiadomych powodów była jednak przekładana z 2020 na 2021, a następnie na bliżej nieokreśloną przyszłość. W tej sytuacji Robe postanowił poświęcić te niepewne czasy na wydanie i promocje projektu solowego, lepiej przystosowanego do występów na mniejszych scenach.

Naturalnie album skomponowany został już wcześniej – w dziesiątą rocznicę ukazania się płyty „La Ley Innata” Extremoduro (2008). Nie mówię tu o tym przypadkiem – „Mayéutica” jest bowiem pomyślana jako druga część owego klasyka hiszpańskiego rocka, na co artysta wskazuje w dołączonej do albumu książeczce. Mamy tu do czynienia z podobną strukturą i całą ideą. Jest to album koncepcyjny - jedna 45-minutowa symfonia złożona z płynnie łączących się ze sobą 6 części, do których opisania Robe użył terminów z muzyki klasycznej: interludium („Interludio”), cztery utwory (tzw. movimiento) i kończąca go koda („Coda feliz”). Podobieństwo widać także w tytułach: „Mayéutica” (Majeutyka) to metoda Sokratesa dochodzenia do prawdy za pomocą dialogu z uczniem czy rozmówcą. Tymczasem tytuł „La Ley Innata” (Prawo wrodzone) nawiązywał do innego wielkiego myśliciela klasycznego – Cycerona i jego koncepcji prawa naturalnego.

Płyta rozpoczyna się od spokojnego interludium, by z kolejnymi utworami wprowadzić sporo dynamiki. Długość utworów jest mocno zróżnicowana – od półtoraminutowej kody po niemal piętnastominutowy utwór numer cztery – „Cuarto movimiento: No soy dueño de mis emociones” (Nie jestem panem swoich emocji). W rezultacie otrzymujemy album, który z pewnością nie możemy nazwać "radiowym", lecz z pojedynczymi utworami, które świetnie odnajdą się również w takim formacie. I tak do promocji albumu – jako lyric video Robe wybrał najkrótszy z czterech utworów „Segundo movimiento: Mierda de filosofía”. Kawałek, który choć zawiera raczej to dynamiczne oblicze albumu, jest dla niego mocno reprezentatywny.

„Segundo movimiento: Mierda de filosofía”

Koncepcyjność tego albumu jest doskonale słyszalna: mimo zróżnicowania poszczególnych fragmentów, przeplatania się spokojnych fragmentów z dynamicznymi, podobne motywy muzyczne przewijają się przez cały album. Przede wszystkim uwagę zwraca charakterystyczny motyw skrzypiec i świetne wpasowanie tego instrumentu do chwilami ciężkich gitar i perkusji. Oprócz typowego rockowego instrumentarium, na płycie znajdziemy również pianino i organy hammonda. Na pierwszy plan niejednokrotnie wysuwają się też gitarowe solówki, za które odpowiedzialny jest Woody Amores.

Jak zatem ogólnie wypada „Mayéutica”? Z pewnością bardzo pozytywnie. Trzeba jednak powiedzieć, że „Mayéutica” może być nieco trudna przy pierwszym przesłuchaniu dla osób, które nie są mocno zaznajomione z twórczością Extremoduro i są przyzwyczajone do prostszych, „radiowych” struktur. Aby docenić album trzeba dać się mu porwać i sprawdzić, dokąd Robe nas zaprowadzi. To jak, ruszamy w podróż? :)

Ocena: 8,5

Posłuchaj płyty:

Linki zewnętrzne:

Zobacz też: