Catalunya Triomfant – święto katalońskiego metalu w Barcelonie
Paral·lel 62, Barcelona, 11 września 2026

***
11 września do stolicy Katalonii przybywają ludzie z całego regionu, żeby podczas wielkiej manifestacji świętować Dzień Katalonii. Ubrani w koszulki w narodowych barwach, z flagami w dłoniach przejmują barcelońskie ulice. W Sali Paral·lel 62 było inaczej – klub zapełnili ubrani na czarno metalowcy, chociaż na niektórych koszulkach można było zobaczyć napisy nawiązujące do Katalonii. Dodatkowo podczas festiwalu pojawiały się hasła Fuck España czy Terra Catalana Lliure [Wolna ziemia katalońska], skandowane zarówno ze sceny, jak i przez publiczność. Ale dość już o polityce – pora na muzykę.
Thanatopraxy
Na początek pojawił się zespół Thanatopraxy. Muzycy bardziej przypominali pracowników rzeźni, a perkusista – osobę mocno zakrwawioną w boju. Dobre rozpoczęcie wieczoru, przede wszystkim ze względu na pojawienie się na scenie, podczas jednego z utworów, Judit Pons – wokalistki takich zespołów jak Cultum Mortis czy Desafiant. Jej występ szybko rozgrzał publiczność.
Amargor
Następnie na scenie zameldował się blackmetalowy Amargor. Jest to jednoosobowy projekt Manela Woodcvterry, który ogarnia wszystko sam – śpiew, perkusję i resztę, która jest wcześniej nagrana, a na koncertach puszczana z taśmy. Mimo że na scenie nie ma innych muzyków, całkiem dobrze to wszystko wygląda i nieźle się tego słucha. Podobnie jak wcześniej, tutaj również pojawił się gość w jednym z utworów – David „Sanguinous Moth”.
Falç de Fetillera
Numer trzy w line-upie to Falç de Fetillera. Tutaj było już więcej niż zwykły koncert – bardziej muzyczny pokaz taneczny. Zespół gra mieszankę folk rocka, stoner metalu i innych stylów, które razem tworzą dość nietypową całość. Na scenie towarzyszyły im tancerki z grupy Tribal&Fusió, dzięki czemu występ nabrał dodatkowego, widowiskowego charakteru.
Angoixa
Po nich pojawili się moi faworyci – Angoixa. Deathmetalowy zespół zaprezentował materiał ze swojego nowego albumu „Vida i mort”, wydanego w tym roku. Wydaje mi się, że kiedyś już ich widziałem, ale dopiero teraz miałem okazję naprawdę dobrze ich posłuchać i zobaczyć na żywo. Od razu przypadli mi do gustu: było dobrze, szybko i brutalnie – i o to chodzi! Choć numerem jeden z katalońskiej sceny nadal pozostaje dla mnie Siroll! to zdecydowanie będę miał na oku teraz także zespół Angoixa.
Foscor
Następnie odbył się najbardziej wyczekiwany koncert tego wieczoru, co można było zobaczyć po publiczności, która w tym momencie najliczniej pojawiła się pod sceną. Legendarny Foscor obchodzi właśnie 25-lecie działalności, a dodatkowo na ten wieczór przygotował cały set w języku katalońskim!
Ale najbardziej nieoczekiwany moment nastąpił pod koniec ich występu. Kiedy ponownie podszedłem pod scenę, przede mną nagle pojawił się napis „Prawda boli najbardziej”. Okazało się, że był to kataloński fan w koszulce polskiego zespołu Las Trumien. Tego jeszcze „nie grali”! Oczywiście można tutaj spotkać ludzi w koszulkach polskich zespołów, takich jak Behemoth, Mgła czy Vader, ale tak niszowego to z... gromnicą szukać!
Vrademargk
Na koniec na scenie pojawili się chłopaki z Vrademargk z Terrassy, grający melodyjny death metal. Niestety, z racji tego, że był to ostatni koncert, pod sceną było już mniej widowni, a szkoda, bo naprawdę warto było zostać.
A gdy już zgasły światła, publiczność krzyknęła po raz ostatni ¡Puta España! i zaśpiewała wspólnie Els Segadors, hymn Katalonii. Wypili po ostatnim kuflu cervesa, po czym rozeszli się do swoich domów.
Mam nadzieję, że za rok odbędzie się kolejna edycja, na którą serdecznie zapraszam. WARTO. Visca el metal català! Salut Metal! ?
Czasówka:
